Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2012/2013 > Seniorzy > II liga (wschód)
Wynik całkiem odwrotny do gry

Po trzech udanych występach (2-1 ze Zniczem, 2-1 z Radomiakiem, 1-1 z Concordią) piłkarze Garbarni ponieśli dziś dotkliwą porażkę z Wisłą Puławy 0-3. Wynik jest prawdziwy, choć absolutnie nie oddaje przebiegu meczu. Inicjatywa non stop należała do krakowian, za to puławianie byli porażająco skuteczni. 

Garbarnia Kraków - Wisła Puławy 0-3 (0-1)

0-1 Martuś 31

0-2 K.Nowak 75

0-3 K. Nowak 83

Sędziowali: Mirosław Górecki oraz Zbigniew Szymanek i Damian Rokosz (Śląski ZPN). Żółte kartki: Broź, Chodźko - K. Nowak, Charzewski. Widzów 250.

GARBARNIA: Widawski - Ryś, Piszczek, Pluta, Chodźko, Stokłosa (69 Leszczak),  Uwakwe, Siedlarz, Fedoruk (64 Rado), Bróź, Kalicki (56 Nwachukwu), Broź.

WISŁA: Penkowec - Gawrysiak, Kursa, Skórnicki (46 Kozieł), Budzyński, M. Nowak (81 Jabkowski), Maksymiuk, Wiącek, Pożak (58 Charzewski), K. Nowak, Martuś (68 Nowosielski).

Jednoznaczność wyniku dzisiejszego spotkania może sugerować, że to do Wisły należało bezdyskusyjne dyktowanie warunków. Nic bardziej błędnego! Gdyby mecz toczył się od „16” do „16” - Garbarnia wygrałaby w cuglach taką rozgrywkę. Przez całą pierwszą połowę grała dobrze, a momentami nawet pierwszorzędnie w polu. Nie da się jednak ukryć, że wyraźnie brakowało postawienia mocnego akcentu. Brak skuteczności okazał się dużą bolączką „Brązowych”. Na to nałożyły się kosztowne błędy popełniane pod własną bramką. I urodziła się wysoka porażka, której rozmiary szokują.

W 8. minucie Stokłosa nie sięgnął prostopadłego podania od Brozia. Chwilę później mieliśmy festiwal kornerów. Po pierwszym z nich Penkowiec sparował groźny strzał głową Pluty. Po innym rzucie rożnym, wciąż w tej samej sekwencji, obok słupka uderzał Piszczek. Ładna kombinacja w trójkącie: Kalicki - Broź - Siedlarz nie odniosła pożądanego skutku. To samo odnosiło się do akcji zakończonej centrą Chodźki. Zdecydowanie źle wykonał wolnego Siedlarz (wysoko nad celem).

W 20. minucie świetnie uciekł lewą flanką Fedoruk, ale Broź wybrał złą opcję w postaci niecelnego strzału głową. Osiem minut później niewątpliwie wyróżniający się w grze Uwakwe popełnił błąd, lecz strzał Martusia nie sprawił Widawskiemu żadnych kłopotów. To było ostrzeżenie, za moment już nie było żartów. Nieszczęście Garbarni zaczęło się od błędu Stokłosy, Pluta nie zneutralizował szarży Martusia, który po wygraniu pojedynku z Widawskim dopełnił formalności. W 38. minucie, blisko kornerowej chorągiewki pod bramką Wisły, nierozważnie stracił piłkę Pluta i mogło to stworzyć gościom okazję do groźnej kontry. Zdumienie trybun wywołało odgwizdanie „ofsajdu” Siedlarza. Ładnym trickiem technicznym popisał się Stokłosa i … oddał piłkę w ręce bramkarza. Po sfaulowaniu Brozia i wolnym nad poprzeczką strzelał Ryś. Krótko przed gwizdkiem na przerwę źle wybił piłkę Widawski, skończyło się na strachu.

Garbarnia mogła optymalnie otworzyć drugą połowę, ale po dalekim zagraniu Piszczka Stokłosa nie opanował piłki. W 54. minucie Broź chytrze strzelał szpicem i Penkowiec sparował piłkę na korner. Nwachukwu miał obok idealnie ustawionego Siedlarza, lecz oddał zupełnie nieudany strzał. Rado łatwo zepsuł sytuację po zagraniu Brozia. W 67. minucie „Garbarze” skontrowali za sprawą Stokłosy, lecz to Nwachukwu uderzał niecelnie. W 74. minucie powstało kolosalne zamieszanie pod bramką Wisły. Najpierw strzelał Leszczak, po nim ktoś inny, defensorzy gości ratowali się desperacko niemal na linii bramkowej.

Sekundy później było 0-2, bo K. Nowak - jak zwykle kat Garbarni - minął Widawskiego i splasował piłkę w pustej bramce. „Pajacu, pajacu tak kibice krzyczą. Spalony raczej był, ale bramka ważna!!!!!!!” - napisano na stronie internetowej Wisły Puławy. Pajacem określono z trybun arbitra, który bezpośrednio przed wkroczeniem K. Nowaka do akcji uznał, że ofsajdu nie było. Pluta próbował strzałem po ziemi zaskoczyć Penkowca, nic z tego. Golkiper Wisły wybronił za chwilę „główkę” Chodźki. W  83. minucie piłkarze Wisły wreszcie zademonstrowali kunszt piłkarski. Dośrodkowanie Charzewskiego było znakomitej jakości, identycznie nieuchronny strzał głową K. Nowaka. W bardzo podobnym stylu i na tę samą bramkę stadionu Wawelu trafił ten snajper wyborowy w majowym meczu (Wisła wygrała w samej końcówce 2-1). Bez dyskusji, wówczas i teraz padły kapitalne gole! I jeszcze strzał Leszczaka, łatwo obroniony przez Penkowca.

Zwłaszcza do pauzy piłka przy akcjach Garbarni chodziła jak po sznurku. Niestety, za wartość artystyczną przyznaje się medale w łyżwiarstwie figurowym…

JC 

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty