Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2012/2013 > Seniorzy > II liga (wschód)
90+5, tak Unia Tarnów uratowała punkt w meczu ze Stalą Rzeszów (FILM)2013-05-08 22:59:00

W niezwykłych okolicznościach piłkarze Unii uratowali punkt w prestiżowym pojedynku tarnowsko-rzeszowskim ze Stalą w 28. kolejce II ligi.


Unia Tarnów - Stal Rzeszów 1-1 (0-0)

0-1 Margol 75, wolny
1-1 Wilk 90+5

Sędziował Tomasz Marciniak z Płocka. Żółte kartki: Witek - Szela. Widzów 1600.
UNIA: Libera - Witek, Bednarczyk, Pawlak, Węgrzyn - Sojda, Jamróg (78 Szczerba), Furmański, Matras - Ślęzak (84 Wilk), Fałowski (77 Adamski).
STAL: Wietecha - Drożdżal, Duda, Baran, Pawłowicz - Persona, Jędryas, Koczon (86 Maca), Alancewicz (46 Margol), Lisańczuk (63 Prokić) - Szela (90 Jakubowski).

Przed meczem pamiątkowe puchary odebrali dwaj wychowankowie Unii: Adrian ŚLĘZAK, który w tydzień temu w Elblągu rozegrał 100. mecz w seniorach i Paweł WĘGRZYN, który dziś, ze Stalą wystąpił po raz 200. z Jaskółką na piersi.

Na początku przewagę osiągnęła Unia. W 5. min po indywidualnej akcji Sławomir Matras uderzył z 14 m w krótki róg, ale trafił w boczną siatkę. Wśród Jaskółek zabrakło kontuzjowanych Łukasza Kazika, Sergiusza Kosteckiego i Rogera Radlińskiego. Wobec braku tych doświadczonych pomocników, trener Tomasz Kijowski zdecydował się, że w środku pola zagra duet Łukasz Jamróg - Marcin Furmański, a że obaj to obrońcy, nie dziwiła słabość Jaskółek w konstruowaniu ataków i dość szybkie oddanie gościom środka pola.


Stal początkowo badała, na co stać Unię, a że grała 1 napastnikiem, szybko przejęła kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Sygnał do ataku dał w 19. min Tomasz Persona, który podał z prawej w pole karne i zamykający akcję Michał Lisańczuk uderzał na bramkę z ok. 7 m, jednak zmarnował bardzo dobrą okazję strzelając zbyt wysoko. Od tej pory Stal grała pressingiem na połowie Unii, raz po raz przejmując piłkę i atakując 5-6 zawodnikami. Tarnowianie rzadko gościli na przedpolu gości, na szczęście rozbijanie ataków rywali nie stanowiło dla obrony Jaskółek problemu. Groźnie było tylko w 34. min, gdy Daniel Koczon ruszył prawym skrzydłem i dośrodkował w pole karne, gdzie wbiegającemu Ernestowi Szeli zabrakło centymetrów, by główkować z 7 m. W 42. min Ślęzak ładnie wrzucił piłkę za linię obrony do wychodzącego Fabiana Fałowskiego, który próbował natychmiast strzelić, źle trafił w piłkę, która padła łatwym łupem Tomasza Wietechy. W I połowie dominacja Stali nie podlegała dyskusji i rodziła duże obawy przed II połową. Goście byli lepiej ustawieni i przygotowani. Ewentualna strata bramki wydawała się nie do odrobienia, po tym co w przez 45 minut pokazali gospodarze.

W II połowie obraz gry się nie zmienił, nadal przeważała Stal, z którą Unii prawie zawsze grało się fatalnie. W 52. min Szela strzelał z 10 m, ale Tomasz Libera pewnie złapał piłkę. Kolejne próby Szeli (56. min) i Tomasza Margola (57.) były niecelne. W 62. min przed kapitalną szansą na skarcenie nieskuteczności gości stanął Dawid Sojda, który po dokładnej, prostopadłej piłce od Ślęzaka znalazł się w sytuacji sam na sam z Wietechą. Z 10 metrów strzelił w prawo, ale wychodzący z bramki golkiper Stali zdołał odbić piłkę. Srogo mogło się to natychmiast zemścić, bo w następnej akcji Koczon uderzył z 20 m i Libera z trudem zdołał odbić piłkę. W 68. min kibice Unii zamarli. Persona dośrodkował na 3 metr wprost na głowę Koczona, jednak jego główka pod poprzeczkę padła łupem jak zwykle pewnego Libery. Ale w 75. min nasz bramkarz nie miał nic do powiedzenia. Rzut wolny z ok. 24 m egzekwował Margol i uderzył technicznie nad murem tak, że Libera mógł tylko bezradnie przyglądać się, jak piłka wpada przy prawym słupku.


Bezradna dotychczas Unia przeszła po tej stracie do ataku. I po 2. minutach piłka wylądowała w bramce Stali! Po dośrodkowaniu z wolnego Dominik Bednarczyk zgrał piłkę głową na 5 metr, gdzie był Fałowski, który uprzedził obrońcę i trafił do siatki. Jednak sędzia boczny już przy dośrodkowaniu sygnalizował spalonego i gol nie został uznany.


Unia nie miała nic do stracenia. W 86. min po dośrodkowaniu z rzutu rożnego jeden z piłkarzy Stali zagrał piłkę ręką w polu karnym. Chwilę trwało zanim zdecydowano, kto będzie strzelał. Ostatecznie odpowiedzialność wziął na siebie jubilat Węgrzyn i, czy nie wytrzymał ciśnienia, czy źle trafił w piłkę, dość powiedzieć, że z 11 metrów przeniósł futbolówkę wysoko nad poprzeczką.


Już chyba nikt w Jaskółczym Gnieździe nie wierzył, że Unia uratuje punkt. Doświadczeni rzeszowianie mądrze się bronili i pilnowali wyniku. Doliczony czas gry dobiegał końca. Jeszcze Libera wykopuje piłkę i... nagle najniższy na boisku Szymon Adamski przedłuża głową wykop w pole karne, gdzie w tempo startuje do niej Kamil Wilk, żeby strzałem z ok. 10 metrów pokonać Wietechę! Zaraz potem sędzia kończy mecz, a euforia tarnowskich kibiców nie ma granic. Uratowanie remisu w ostatniej akcji prestiżowego meczu, uratowanie przez rezerwowych, na długo pozostanie w pamięci fanów Unii, którzy nie opuścili przedwcześnie trybun.

Proh/zksunia.tarnow.pl




WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty