Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2010/2011 > Seniorzy > I liga
Takiego gola nie widzieli

Ruch Radzionków - Kolejarz Stróże 2-0 (1-0)

1-0 Cichy 2, samob.
2-0 Suker 87

Sędziował Piotr Siedlecki z Warszawy. Żółte kartki: Wiśniewski, Rzepka, Giel.
RUCH: Kiełpin - Wiśniewski, Szymura, Rzepka, Kowalski - Przybecki, Dziewulski, Belianćin, Rocki (68 Foszmańczyk), Manelski - Jarka (34 Giel, 86 Suker).
KOLEJARZ: Lisak - Basta, Cichy, Księżyc, Radwański - Gryźlak (71 Łętocha), Stefanik, Lipecki, Drąg (46 Broź), Madejski - Socha (76 Szufryn).

W jednym trenerzy Ruchu Radzionków i Kolejarza Stróże byli po meczu I ligi pewni. Takiej bramki, jak pierwsza, która padła w tym meczu żaden dotąd nie widział. Za piękny strzał Witold Cichy mógłby nawet zostać pochwalony, gdyby tylko nie posłał nim piłki do własnej bramki. I to już w 2 minucie spotkania...

 

Ruch Radzionków - Kolejarz Stróże 2-0 (1-0)

1-0 Cichy 2, samob.
2-0 Suker 87

Sędziował Piotr Siedlecki z Warszawy. Żółte kartki: Wiśniewski, Rzepka, Giel.
RUCH: Kiełpin - Wiśniewski, Szymura, Rzepka, Kowalski - Przybecki, Dziewulski, Belianćin, Rocki (68 Foszmańczyk), Manelski - Jarka (34 Giel, 86 Suker).
KOLEJARZ: Lisak - Basta, Cichy, Księżyc, Radwański - Gryźlak (71 Łętocha), Stefanik, Lipecki, Drąg (46 Broź), Madejski - Socha (76 Szufryn).

 

Istotna dla losów tego spotkania była pierwsza akcja. Maciej Manelski wyłuskał piłkę pod swoim polem karnym, i przebiegł z nią, po drodze mijając kilku rywali, aż pod szesnastkę gości. Tą spektakularną szarżę zakończył... kuriozalny gol. Radzionkowski lewy skrzydłowy źle zagrał bowiem do nadbiegającego Dawida Jarki, i wydawało się, że piłkę przejmie defensor Kolejarza, doświadczony Cichy. Ten jednak, ku zdumieniu całego stadionu, soczyście huknął tuż zza linii pola karnego w samo okienko bramki swojego zespołu. Lisak, który w ostatniej chwili przed meczem zmienił w bramce awizowanego do gry w pierwszym składzie Zarychtę, już w 2 minucie wyciągać musiał futbolówkę z siatki.

Skonsternowany Kolejarz rzucił się do odrabiania start. Tomasz Rzepka wespół z Sewerynem Kiełpinem powstrzymali groźnie wpadającego w pole karne Sochę w 7 minucie, a potem w ciągu dwóch, trzech minuty trzy wrzucane przez przyjezdnych na przedpole radzionkowskiej bramki piłki wylatywały bezpańsko poza linię końcową.

Konieczność ofensywnej gry gości była jednak tylko „wodą na młyn" żółto-czarnych. W 13 minucie Piotr Rocki, nieudanie, próbował z własnej połowy przelobować wysuniętego Lisaka. Minutę później ten sam zawodnik najpierw stracił piłkę w dryblingu przed polem karnym, by po chwili piłka po raz drugi znalazła się w bramce Kolejarza. Gol jednak nie mógł być uznany - sędziowie odgwizdali spalonego strzelającego Jarki. W 15 minucie obronę stróżan starali się rozerwać Miłosz Przybecki z Manelskim, jednak ostatecznie ten drugi nie zrozumiał intencji pierwszego, który ładnym krótkim prostopadłym podaniem za plecy obrońców próbował wypuścić go w sytuację sam na sam z Lisakiem. Dwie minuty potem poderwali się miejscowi kibice, kiedy piękny cross Jána Beliančina pozwolił kąśliwie dośrodkować Rockiemu, ale centymetrów zabrakło Jarce, by głową posłać piłkę w stronę bramki z najbliższej odległości.

W 19 minucie z kontrą wyszli goście, ale ładne podanie Lipeckiego nie dotarło do wychodzącego na wolne pole Madejskiego. Szybszy był wychodzący prawie pod szesnasty metr Kiełpin. W minucie 24 piłka po strzale Księżyca z rzutu wolnego z około dwudziestu pięciu metrów przeleciał nad poprzeczką.

Ruch odpowiedział szybką akcją w 25 minucie. Przybecki minął w polu karnym obrońcę, ale jego uderzenie w stronę długiego słupka przeleciało dwa, trzy metry obok bramki. Po chwili Rocki wrzucił piłkę w pole karne do Dawida Jarki, ale ten, choć urwał się obrońcom, nie miał koncepcji jak ją opanować, w efekcie pozwalając uciec jej pod linię boczną boiska.
27 minuta przyniosła próbę lobu z daleka Madejskiego, ale powtórzyła ona los takiej samej próby Rockiego sprzed niespełna kwadransa.

Sześćdziesiąt sekund później  Rocki wpadł w pole karne i zagrał do nadbiegającego Jarki, a ten zupełnie niepilnowany źle trafił w piłkę, która ostatecznie minęła słupek. Była to wyśmienita okazja na drugiego gola, a szukający pierwszego gola w sezonie napastnik być może wtedy poczuł mięsień dwugłowy, z powodu którego już w 32 minucie opuścić musiał boiska.
Ale zanim to się stało, dwie minuty wcześniej z koronkową akcją wyszły „Cidry", jednak Maciej Manelski nie miał w polu karnym miejsca na dobre dogranie do partnerów.

Potem na radzionkowskim stadionie oglądano serię uderzeń z dystansu gości, które za każdym razem zatrzymywały się na blokujących je obrońcach Ruchu. Tak było w 30 minucie z uderzeniem Sochy, w 34 ze strzałami Madejskiego i Lipeckiego, i w 36 ponownie Madejskiego. W udanych blokach przodował Marcin Dziewulski.
Kolejarzowi w końcu udało się minąć radzionkowską defensywę w 39 minucie, choć znów tylko przy pomocy strzału z dużej odległości. Tym razem jednak z najwyższym trudem odbił w pole futbolówkę Kiełpin po płaskiej próbie Stefanika. Potem dogranie Drąga przed bramkę zostało powstrzymane przez obrońców.
Nie udał się także drybling Przybeckiego przed szesnastką gości w 41 minucie, oraz w 42 minucie prostopadłe podanie Jacka Wiśniewskiego do wprowadzonego za Jarkę Piotra Giela, bo szybciej dobiegł od niego wychodzący z bramki Lisak. W tej samej minucie tego golkipera czekała jeszcze dalsza eskapada, bo po piłkę zagraną przez Beliančina do Giela musiał wybiegać aż za pole karne.
W doliczonym czasie pierwszej części gry do remisu próbowali doprowadzić jeszcze Księżyc, którego strzał z dystansu był niecelny, i Cichy, którego ni to uderzenie, ni to dośrodkowanie niepewnie łapał Kiełpin.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli gospodarze. W 47 minucie bliski oddania strzału głową po centrze z rzutu rożnego był skaczący tuż przed bramką Kamil Szymura. Dwie minuty potem obserwowano rajd Beliančin zakończony strzałem tuż zza pola karnego, po którym piłka jednak wyraźnie minęła bramkę.
Potem gra na dłuższy czas przeniosła się do środka pola, a przerwał ten stan dopiero Przybecki w 55 minucie, gubiąc się jednak w efektownym dryblingu w polu karnym.
Minutę później Stefanik bardzo groźnie uderzył zza pola karnego. Futbolówka wpadła tylko w boczną siatkę bramki Kiełpina, który mógł głęboko odetchnąć.
W 57 minucie w drybling na prawym skrzydle wdał się Rzepka, efektownie mijając rywali, ale nie kończąc akcji strzałem. Za chwilę dogranie Giela właśnie do stającego przed bramką Rzepki „o włos" minęło radzionkowskiego defensora. W 61 minucie wrzutkę Rockiego dopiero na linii bramkowej załapał Lisak.
W tej samej minucie omal jednak nie doszło do wyrównania. Strzał Stefanika z dystansu z najwyższym trudem odbił przed siebie Kiełpin, zaraz potem podnosząc się z ziemi i efektownie broniąc dobitkę z najbliższej odległości  Sochy.
W 63 minucie Broź na linii pola karnego uwolnił się spod opieki obrońców, ale uderzył nad poprzeczką. Trzy minuty potem strzał Cichego z dalekiego rzutu wolnego przeleciał daleko od słupka.

W minucie 67 Giel przytomnie, prostopadle zagrał w pole karne do Manelskiego, któremu jednak piłkę spod nóg znakomicie wygarnął szybko wychodzący z bramki Lisak.
Sto dwadzieścia sekund później Giel pędził sam na sam z bramkarzem, obsłużony kapitalnym crossem Marcina Kowalskiego, ale fatalnie potknął się przy strzale, w efekcie tracąc łatwo piłkę.
73 minuta przyniosła  centrę w pole karne Ruchu, ale zamykający akcję Basta, będąc zbyt odchylonym, strzeliło z bliska „Panu Bogu w okno".

Minutę później na próbę lobu zdecydował się Przybecki. To podejście do takiego strzału, już trzecie w tym meczu w wykonaniu piłkarzy obu drużyn, najbliższe było powodzenia, ale i ono minęło bramkę.

W 85 minucie trener Rafał Górak zdjął z boiska nie mającego najlepszego dnia Giela (który, sfrustrowany, kopnął ze złości w butlę z wodą, za co ujrzał już poza placem gry potem żółtą kartkę), wprowadzając wywoływanego przez kibiców Marka Sukera, który już sześćdziesiąt sekund później w najlepszy możliwy sposób odwdzięczył się za to zaufanie.
W 86 min koronkową akcję Ruchu zakończyło odegranie Foszmańczyka, które wyprowadziło Sukera w sytuację sam na sam z Lisakiem. Piłkarz gospodarzy podwyższył na 2-0.

Ciężar zdobycia honorowego gola w końcówce gry wziął na siebie Księżyc, egzekwując rzuty wolne. Pierwszy w 89 minucie, z około trzydziestu metrów, złapał Kiełpin. Drugi, z równie dużej odległości, w 90 minucie bramkarz Ruchu już nie opanował, by po chwili skapitulować wobec dobitki Łętochy. Ta bramka nie została jednak uznana, co wywołało wzburzenie gości. Sędzia boczny podniósł jednak chorągiewkę.
W doliczony czasie gry trzeciego gola mógł dorzucić Suker, ale po wrzutce przed bramkę Beliančina, piłka minimalnie minęła jego wyciągniętą do strzału nogę.

 

Powiedzieli po meczu:

Jerzy Kowalik, trener Kolejarza:
-  Mecz - według mnie - ustawiła pierwsza, samobójcza bramka, która padła w niecodziennych warunkach. Jak długo z piłką nożną mam do czynienia, tak nigdy wcześniej nie widziałem „samobója" strzelonego w taki sposób. Gdyby piłka wpadła do drugiej bramki, byłby to z pewnością gol zasługujący na miano „stadionów świata". Również i my mieliśmy w tym meczu swoje sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy i teraz musimy szukać punktów w kolejnych meczach. Cichego nie chcę dobijać, bo uderzył piłkę w momencie, kiedy groźna akcja „Cidrów" była już zatrzymana i nic nam nie groziło. Ja naprawdę nie umiem tego wytłumaczyć. Nie chcę oceniać tego zachowania na bieżąco, może zapytam o to Witolda w przyszłości. Ta bramka spowodowała, że rywale mogli zacząć grać z kontry, a dla nas strzelenie bramki wyrównującej stało się priorytetem, ale kiedy na boisko wszedł Marek Suker, zrobił to co do niego należało, i co potrafi, strzelając bramkę na 2:0, to było już po meczu. Mogę jeszcze zaznaczyć, że słabo wypadł powracający po kontuzji Socha, ale nie o to chodzi, żeby się usprawiedliwiać. Trzeba umieć przegrywać i szukać punktów gdzie indziej.


Rafał Górak, Ruch:

- Dla mnie najważniejsze jest to, że ten nachodzący tydzień będziemy mogli przepracować w atmosferze nasiąkniętej tą wygraną. W poprzednich spotkaniach, mimo tego, że nasza gra nie wyglądała źle, o punkty było naprawdę trudno i tym bardziej możemy być zadowoleni z pierwszego zwycięstwa w sezonie. Zdawaliśmy sobie sprawę z wysokich umiejętności technicznych graczy ze Stróż, co może potwierdzić samobójcza bramka, bo uderzenie było najwyższych lotów i również ja, tak jak trener Kowalik podobnej bramki sobie nie przypominam. Trzeba przyznać, że ten szybko strzelony gol wniósł w naszą grę sporo spokoju, ale musieliśmy być do końca czujni i tym bardziej mogę być zadowolony z ostatecznego wyniku tego spotkania.

ruchradzionkow.com

WIADOMOŚCI

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty