Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2012/2013 > Seniorzy > Ekstraklasa
Remis w Gdańsku sukcesem Wisły

Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 0-0

Sędziował Marcin Borski (Warszawa). Żółte kartki: Pietrowski (pauza w następnym meczu), Deleu - Sobolewski (pauza w następnym meczu). Widzów 13 937.

LECHIA: Buchalik - Deleu, Janicki, Bieniuk, Brożek - Surma, Pietrowski - Ricardinho (86 Kacprzycki), Machaj (80 Duda), Buzała - Wiśniewski.

WISŁA: Pareiko - Jovanovic, Głowacki, Chavez, Jaliens - Sobolewski, Wilk - Małecki, Garguła (86 Chrapek), Kosowski (63 Sarki) - Boguski (64 Genkow).

Wisła pozostaje w tym roku niepokonana, ale remis w Gdańsku może poczytać sobie za sukces. Lechia była w tym spotkaniu lepszym zespołem.

Przed rozpoczęciem gry uczczono pamięć dwóch kibiców Lechii, którzy zginęli w tragicznym wypadku wracając z poprzedniego meczu gdańskiej drużyny.

W 3. minucie do zagrania Piotra Brożka z lewego skrzydła spóźnił się Wiśniewski. Mogło być 1-0. W rewanżu metr od słupka strzelił Małecki. W początkowej fazie groźniejsi byli gospodarze, z dalsza uderzali Buzała i Ricardinho, ale niecelnie. Raz Buzała był w sytuacji podbramkowej odrobinę wolniejszy niż Pareiko. W 26. minucie trójkową akcję kończył Machaj, lecz z 14 m strzelił zbyt lekko.

Wiślacy w I połowie rozczarowali. Długie podania do środka, w wykonaniu Koseckiego czy Garguły, nie trafiały do adresatów. Goście w tej części gry nie oddali ani jednego celnego strzału. - Wygląda na to, jakbyśmy nie chcieli grać w piłkę - mówił w przerwie Kamil Kosowski.

Drugą odsłonę znów lepiej zaczęli lechiści. W 50. minucie Brożek sprawdził zza pola karnego Pareikę. 3 minuty później nieznacznie pomylił się mierzący w dalszy róg Wiśniewski. Gdańszczanie w tym okresie byli zdecydowanie lepsi! W 57. minucie bombę za szesnastki posłał Machaj, ale w środek bramki i golkiper gości instynktownie wybił piłkę na korner. W 62. minucie gospodarze byli bodaj najbliżej zdobycia gola, przycisnęli bardzo mocno i Buzała dwukrotnie był o krok od pokonania Pareiki.

Wiślacy byli do tej pory nieporadni i bezradni, ale w końcówce przebudzili się... na 10 minut. W 74. minucie szansę miał Genkow, lecz przegrał pojedynek sam na sam z Buchalikiem. Trzy minuty później goście przeprowadzili kontrę, Sarki dograł z prawej strony przed bramkę, ale Małecki nie zdążył uprzedzić interweniującego Deleu i okazja przepadła. W 82. minucie Genkow główkował z 9. metra, ale prosto w ręce bramkarza. Za moment Małecki zamiast w dobrej sytuacji uderzyć z pierwszej piłki niepotrzebnie próbował "kiwki" i zmarnował szansę.

Na finiszu znów Lechia starała się zadać zwycięskie trafienie, lecz nie potrafiła wypracować dogodnej okazji.

Gdańszczanie - wedle statystyk Canal+ - mieli zdecydowaną przewagę w strzałach (22-5), celnych strzałach (6-2), kornerach (7-3) i dośrodkowaniach (25-16), byli 54 procent czasu gry przy piłce. Podsumowaniem meczu była jednak statystyka najważniejsza: 0-0 w bramkach i 1-1 w punktach...

RST

WIADOMOŚCI

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty