Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2010/2011 > Seniorzy > Ekstraklasa
Katastrofa: szósta porażka Cracovii

Lechia Gdańsk - Cracovia 1-0 (1-0)

1-0 Buval 29

Sędziował Hubert Siejewicz (Białystok). Żółte kartki: Bajić - Radomski.
LECHIA: Kapsa- Bąk, Dellu, Wołąkiewicz, Andriuskevicius (50 Kaczmarek), Surma, Buval, Nowak, Lukjanovs - Buzała (87 Dawidowski), Traore (67 Bajić).
CRACOVIA: Merda – Mierzejewski, Polczak, Jarabica, Janus – Szeliga (87 Pawlusiński), Radomski, Suworow (66 Klich), Sacha (76 Ślusarski), Ntibazonkiza – Matusiak.

Szóstą porażkę z rzędu ponieśli w ekstraklasie piłkarze Cracovii - tym razem przegrali z Lechią Gdańsk 0-1. Co robić w tej fatalnej sytuacji? Przed meczem trener Rafał Ulatowski mówił, że trzeba czasu, pracy, głów w górze, nie załamywania się i wiary w to, co się robi. Skąd wziąć teraz wiarę?

 

Wnioski płynące z fatalnego startu w rozgrywkach były dla trenera Ulatowskiego jasne . - Drużyna dość często traci piłkę w środku pola. To jest nasza bolączka i staramy się ją wyeliminować. Trzeba też zgrywać obrońców, cały czas to doskonalić.  Zaliczamy proste straty, brakuje asekuracji… - wyliczał Ulatowski. W Gdańsku jego zespół miał więc na pierwszym miejscu postawić na czujną grę w defensywie. I postawił, ale przytrafiła się chwila, za którą zapłacił porażką.

 

Początek meczu wskazywał właśnie na ostrożność gości, ale w 13 min zjawili się z groźną akcją pod bramką rywala. Z lewej strony dogrywał po ziemi Matusiak, piłki przed bramką nie sięgnął przed bramką żaden z jego kolegów.

Piłkarze Lechii zneutralizowali z kolei niebezpieczeństwo po rzucie wolnym Cracovii w 16 min. Pierwsze poważne zagrożenie pod bramką Merdy gdańszczanie stworzyli w 19 min. Seria strzałów nie miała jednak bramkowego finału, bo na posterunku byli Polczak i Merda. Chwilę potem Cracovia miała tyle szczęścia, że na 5. metrze Buzała przejął piłkę tyłem do bramki i nie miał się jak obrócić, więc gdy próbował kopnąć piłkę w kierunku bramki trafił tylko w boczną siatkę. I w jeszcze jednej sytuacji pokazał się Buzała, Merda zatrzymał go odważną interwencją.

 

Pachniało bramką dla Lechii i padła. Po rzucie rożnym piłka wpadła w pole karne, gdzieś się odbijała, aż wreszcie do górnej piłki wyskoczył Buval i głową wpakował piłkę do siatki.

W fatalnej sytuacji byłaby Cracovia, gdyby w 37 min sędzia uznał trafienie głową Buzały, Siejewicz słusznie odgwizdał jednak spalonego. To było jednak ważne ostrzeżenie dla krakowian. W taki sposób już tracili bramki. Do przerwy utrzymywała się przewaga Lechii.

 

Drugą połowę oba zespoły zaczęły bez zmian. Cracovia zaczęła z werwą. W 50 min znakomitą szansę miał Suworow, dostał świetnie podanie na 6. metr i fatalnie przestrzelił... Do krakowian należała inicjatywa przez kilka następnych minut, ale klarownych sytuacji nie stwarzali. Im bliżej było końca meczu, tym lepiej układała się gra dla Lechii.  Była szczególnie groźna po stałych fragmentach. W 78 min,  po strzale w mur Bajica, dobijał  z dystansu Surma, piłka przemknęła tuż obok bramki. W 87 min po rzucie rożnym Jarabica wybijał piłkę rozpaczliwie w ogromnym zamieszaniu. Wynik nie uległ już zmianie.

 

Szóstą porażkę z rzędu poniosła Cracovia. Po pięciu trener Ulatowski czekał na decyzje prezesa Filipiaka, który ostatecznie udzielił szkoleniowcowi poparcia. Teraz zapewne temat dalszej pracy sympatycznego skądinąd szkoleniowca w Krakowie odżyje. Tym bardziej, że zespół wraca na swój nowy, piękny stadion. Kto będzie chciał oglądać przegrywający zespół?

MST

WIADOMOŚCI

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty