Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2010/2011 > Seniorzy > B klasa (Kraków I)
Hokejowy wynik na szczycie B klasy

Zwierzyniecki Kraków - Dąbski Kraków 7-4 (3-1)

1-0 Nowak (samob.)
2-0 Dziura
3-0 Dębski (samob.)
3-1 Rospond
3-2 Ziarkowski
4-2 Piaskowski (karny)
4-3 Ziarkowski
5-3 Kosior
5-4 Rospond
6-4 Kosior
7-4 Kosior

ZWIERZYNIECKI: Książek - Musiał, Tazbir, Nęcka, Filipowski - Pęczek, Cieloch, Dziura, Piaskowski (70 Świerad) - Kosior, Rutkowski (85 Papierz).
DĄBSKI: Dębski - Jękot (81 Koniorczyk), Kłak, K. Madyda (60 S. Madyda), Nowak - Zawartka (73 Moskal), Cebula, Turczyk, Rospond - Raś, Ziarkowski.

Zwierzyniecki pokonał Dąbskiego w hokejowych rozmiarach w meczu na szczycie krakowskiej B klasy. Zwycięzcy usadowili się na czele tabeli grupy I.

Mecz ułożył się wyśmienicie dla gospodarzy, którzy objęli trzybramkowe prowadzenie. Wyśmienicie i szczęśliwie, bo dwa razy pomogli im trafić do siatki rywale. Pierwszy gol padł po samobójczym trafieniu Nowaka, obrońcy Dąbskiego, od którego odbiła się piłka i przelobowała bramkarza z 16 m. Przy golu na 3-0 pomógł z kolei golkiper gości, który zabrał napastnikowi Zwierzynieckiego Rutkowskiemu przyjemność bezpośredniego trafienia do siatki.

Mimo tak niekorzystnego rezultatu Dąbski nie zrezygnował z walki. Bramka w 45. minucie dała gościom nadzieję (też padła w szczęśliwych okolicznościach, po rykoszecie), którą podbudowywał w II połowie Ziarkowski dwukrotnie strzelając kontaktowe gole (na 3-2 i 4-3). Na 5-4 z kolei zmniejszył dystans Rospond, ale niebawem kompletujący swój hat-trick Kosior odpowiedział dwoma celnymi strzałami i zrobiło się 7-4. Najpierw głową skontrował wrzutkę z boku i piłka wpadła w "okno", a dokończył dzieła po indywidualnej akcji, minąwszy obrońcę.

- To był nasz najlepszy mecz w sezonie. A grały dwie najlepsze drużyny z dużym potencjałem ofensywnym. Dzisiejszy wysoki wynik to nie jest efekt słabej postawy formacji defensywnych. To efekt właśnie potencjału napastników obu zespołów. Po przerwie gra toczyła się cios za cios. Goście co parę minut doskakiwali do nas, ale skończyło się dla nas szczęśliwie - skomentował Marek Kowalski, trener Zwierzynieckiego.

- Mimo że straciliśmy aż siedem bramek, to uważam, że mecz był wyrównany, na remis. Od początku mieliśmy jednak pod górkę. W pierwszej połowie dwa swojaki, a drugi stracony gol, moim zdaniem, z dwumetrowego spalonego. Sędziowie może nie byli stronniczy, ale mogli nam na ten mecz na szczycie lepszych przysłać. Po przerwie odgwizdali karnego przeciwko nam, a piłka odbiła się naszemu zawodnikowi nie od ręki, a od biodra... W drugiej połowie uzyskaliśmy przewagę, goniliśmy cały czas gospodarzy i przy stanie 5-4 mieliśmy ogromną szansę, by ich doścignąć. Rospond nie wykorzystał w tym ważnym momencie dogodnej sytuacji. Niepotrzebnie sam próbował zdobyć bramkę mając obok dwóch kolegów z drużyny. Gdybyśmy wtedy wyrównali, to sądzę, że poszlibyśmy za ciosem i wygralibyśmy mecz. A tak, dwie minuty później Zwierzyniecki strzelił na 6-4 i było po zawodach... - tak opisał mecz Krzysztof Szewczyk, trener Dąbskiego.

 

rst

WIADOMOŚCI

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty