Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > 2009/2010 > Małopolska > Seniorzy > A klasa (Podhale)

Lepietnica Klikuszowa – Lubań Tylmanowa 4-0 (2-0)

1-0 Dziurdzik 16 (karny)
2-0 R. Szeliga 23
3-0 Parniewicz 71
4-0 Antolec 82
Sędziował Bogusław Babicz z Załucznego.
LEPIETNICA
: Pępek – D. Szeliga, Nosalik, Dziurdzik, Chorążak (62 Luberda), Wojciech Żółtek, Parniewicz, Huzior (72 D. Chudoba), Parzygnat, Antolec, R. Szeliga.
LUBAŃ: Salamon – Kasprzak, P. Ciesielka, R. Kozielec, T. Kozielec, B. Konopka, m. Konopka, J. Noworolnik, W. Noworolnik, Udziela, Talarczyk.

- Dość szczęśliwie wygraliśmy – powiedział trener Lepietnicy, Marek Pranica.
Ta wypowiedź mnie zdumiała, bo wynik 4-0 coś innego sugeruje, ale trener upierał się i przekonywał.
– W pierwszym kwadransie goście dominowali na boisku. Nie mogliśmy z piłką wyjść nawet na 30 metr. Tam ją traciliśmy i przeciwnik inicjował groźne akcje. Po takiej stracie Udziela znalazł się sam na sam, ale na szczęście Pępek nie dał się pokonać. Sparował futbolówkę na słupek. Tymczasem w 16 minucie niespodziewanie objęliśmy prowadzenie. Huzior minął dwóch rywali i gdy wychodził na czystą pozycję dostał kopa pod kolano. Aż zdudniało na stadionie. Sędzia bez wahania podyktował rzut karny, który pewnie wykonał Dziurdzik, umieszczając piłkę pod poprzeczką. Ta bramka spowodowała, iż otrząsnęliśmy się z przewagi Lubania i sami przeszliśmy do kontrofensywy. W 21 minucie R. Szeliga miał wyśmienitą sytuację, po filmowej akcji, gdy futbolówka chodziła od nogi do nogi. Bramkarz obronił jego strzał i również górą był przy dobitce. Chwilę później się zrehabilitował. Po rogu nabiegł i wpakował głową piłkę do siatki. Podobną sytuację miał za moment Parniewicz, lecz Salamon nie dał się pokonać. Ostatnie 10 minut pierwszej części gry należało do Lubania. Nie wykorzystał dwóch sytuacji sam na sam.
- Po zmianie stron tylmanowianie długo operowali piłką, co było nam na rękę – kontunuje Marek Pranica. – Na 40 metrze napotykali z naszej strony silny opór i trudno było im się przebić na nasze przedpole bramkowe. My wyprowadzaliśmy kontry, ale kolejnego gola zdobyliśmy ze stałego fragmentu gry. Po rzucie rożnym niepilnowany Parniewicz tylko dołożył nogę. Przy stanie 3-0 gra zrobiła się płynna z obu stron. Atak za atakiem sunął to na jedną, to na drugą bramkę. Multum było sytuacji. Pępek świetnie bronił i jak sam powiedział bardzo szczęśliwie. W końcówce jedna z kontr, wyprowadzona lewą stroną przez Chudobę, zakończył celną główką Antolec. (LES)

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty