Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2012/2013 > Seniorzy > A klasa (Kraków I)
Niewykorzystana jedenastka „ukarała” Spartaka2013-04-29 05:26:00

A1 Kraków: Spartak Wielkanoc-Gołcza - MKS Skała 2-5 (0-3)

0-1 Artur Katarzyński 7 (karny)

0-2 Artur Katarzyński 20

0-3 Dominik Łuszcz 44

0-4 Paweł Gumula 53

1-4 Patryk Bętkowski 60

2-4 Patryk Bętkowski 72

2-5 Mateusz Wilk 86

Sędziowali: Janusz Korzeniak oraz Krzysztof Kucharski i Mikołaj Korcala. Żółte kartki: Gąsior, Łączny. Widzów 30. 

SPARTAK: Kurkiewicz – Gąsior, T. Szymborski, Łączny, Mitela, Pysz, K. Szymborski, Szopa (70 Niewitała), Grzywnowicz - Świdziński, Bętkowski.

SKAŁA: D. Srebnicki – M. Mosur, K. Gumula, Wilk, Pawłowski, Łuszcz, A. Katarzyński, P. Srebnicki, Karoń – P. Gumula, Duda.


Gdyby Patryk Bętkowski wykorzystał rzut karny podyktowany przez sędziego w 77. minucie (faulował Mosur) zaliczyłby nie tylko piękny hat-trick, ale dałby swojemu zespołowi nadzieję na remis. Ale bramkarz Skały wyczuł intencje strzelca, poszedł jak burza na prawy słupek i efektownie wybił futbolówkę.


Gospodarze mieli problem ze skompletowaniem składu i tylko jednego rezerwowego zawodnika na ławce. W bramce stanął z konieczności urodzony w 1969 r. Marek Kurkiewicz, natomiast etatowy broniący Kamil Gąsior ruszył na żniwo „w pole”. Jednak tym razem plon boiskowych poczynań Kamila nie dał takiego efektu jak w pamiętnym spotkaniu z Jastrzębcem Książ Wielki. Pan Marek został przetestowany już w 7. minucie. Nie wiedzieć za bardzo za co podyktowany karny wykonał etatowy snajper skalan Artur Katarzyński. Strzelec posłał futbolówkę przy lewym słupku, natomiast bramkarz ruszył żwawo w prawo…


W 20. minucie zdobywca gola otwarcia trafił po raz drugi wprowadzając spory niepokój w szeregi spartakowców. - Będzie B klasa, będzie B klasa… - wieszczyli ponuro kibice z prawej strony trybun. W międzyczasie idealną szanse zmarnował Wilk muskając technicznie bitą piłką prawy róg bramki Spartaka. „Strzałem za strzał” zrewanżował się Bętkowski, ale czujny D. Srebnicki przerzucił futbolówkę końcem palców nad poprzeczką.


Dość spokojną i fair grę zakłócił niepotrzebnie w 35. minucie ostry faul na Miteli. Trzask piszczeli Miteli słychać było aż na trybunach, ale sędzia mimo to puścił grę. To rozsierdziło tak zawodników, jak i boks zajmowany przez kierownictwo Spartaka. Mnożyły się złośliwości i pretensje, domagano się deszczu żółtych kartek. Tymi jednak sędzia ani myślał szafować, choć obiektywnie rzecz ujmując powinno było ich być więcej…


Kto dominuje na boisku, udowodnił w przedostatniej minucie I połowy Łuszcz zagospodarowując futbolówkę idealnie wybitą z rzutu rożnego przez K. Gumulę.


Zaraz na początku drugiej „czterdziestki piątki” jak fala uderzeniowa natarł na pana Kurkiewicza – P. Srebnicki zainspirowany wrzutką Pawłowskiego. I trafiłby zapewne gdyby nie jakaś nierówność, która zmieniła w ostatnim momencie tor lotu piłki. Gąsior szukał szczęścia w strzałach z dystansu, ale albo robił to zbyt delikatnie (choć potrafi przyłożyć…), albo wyjątkowo niecelnie. W 50. minucie kropnął z półobrotu Duda, jednak tym razem pan Marek nie dał się przechytrzyć. Fart nie trwał długo. Po trzech kolejnych minutach niezbyt czystych pojedynków na murawie, wynik na 4-0 dla skalan podwyższył P. Gumula.


Od tego momentu częściej zaczęli atakować spartakowcy, a dowód skuteczności strzeleckiej dał dwukrotnie nieco mniej do tej pory widoczny Patryk Bętkowski. Przy pierwszym golu asystował Tomasz Szymborski, drugi - na „długi" słupek - był zwieńczeniem crossowego podania Pysza. Ale dobra passa opuściła P. Bętkowskiego w 77. minucie… Za faul M. Mosura w polu karnym arbiter główny podyktował jedenastkę, której już widzący swego hat–tricka Patryk po prostu nie wykorzystał. D. Srebnicki przejrzał zamiary strzelca popisując się w efekcie niemałym bramkarskim kunsztem.


W 84. minucie wielkie niebezpieczeństwo zażegnał Łączny wybijając futbolówkę z pustej bramki, do której Kurkiewicz nie zdążył wrócić. Wynik meczu został ustalony w 86. minucie. Mateusz Wilk posłał z 18 metrów chytrego loba trafiając w lewy słupek. Piłka odbiła się „od wnętrza” słupka i najspokojniej w świecie potoczyła do siatki.


Z. W.


mar.6.jpg
mar.1.jpg
mar.2.jpg
mar.3.jpg
mar.4.jpg
mar.5.jpg
mar.7.jpg
mar.8.jpg
mar.9.jpg
mar.10.jpg
mar.11.jpg
mar.12.jpg


WIADOMOŚCI

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty