Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka ręczna
Koszmar biało-czerwonych2016-01-27 23:14:00 RK

Ten koszmar będzie się śnił polskim piłkarzom ręcznych bardzo długo. Najwięksi pesymiści nie spodziewali się takiej klęski. Polska przegrała z Chorwacją aż 23-37 i to rywale zagrają w półfinale mistrzostw Europy, a nam pozostanie gra o 7. miejsce ze Szwecją. Już nie w Krakowie, a we Wrocławiu...


POLSKA - CHORWACJA 23-37 (10-15)

POLSKA: Szmal (21%), Wyszomirski (14%) - K. Lijewski, Krajewski 3 (3xk), Bielecki 4, Wiśniewski 3, M. Jurecki 1, Konitz 1, Grabarczyk, Gliński 2, Syprzak 1, Daszek 4, Gębala, Szyba 3 (5 as.), Chrapkowski 1.

CHORWACJA: Stevanovic (37%), Alilovic (0) - Maric 7, Duvnjak 1 (13 asyst), Kopljar 3, Gojun, Horvat 5, Karacic, Kozina, Strlek 11 (3xk), Cupic 4, Kovacevic, Sebetic 2, Sliskovic 4.


Widzów w TAURON Arenie Kraków - 15 tys.


Po zwycięstwie Norwegii nad Francją mieliśmy szansę co najwyżej na drugie miejsce w grupie. Aby to osiągnąć można było nawet przegrać z Chorwatami, ale nie więcej niż trzema golami. Zadanie wydawało się łatwe, a tymczasem od początku biało-czerwoni grali koszmarnie! Nic nie kleiło się w ataku, marnowaliśmy dobre pozycje, nie wykorzystywaliśmy karnych, mieliśmy dużo strat, a defensywa była dziurawa. Rywale natomiast postawili mur nie do przejścia, wyeliminowali naszych kluczowych graczy - M. Jureckiego, Syprzaka i Bieleckiego. I raz po raz nękali nas kontrami...


W 6. minucie było 0-3, niebawem M. Jurecki przegrał pojedynek z 7 m z doskonale broniącym Stevanovicem. Dopiero w 10. minucie zdobyliśmy pierwszego gola, Szyba zmniejszył stan meczu na 1-3. Szmal starał się pomagać, w 12. minucie obronił karnego wykonywanego przez Cupica, ale za moment było 1-5 i po raz pierwszy znaleźliśmy się poza półfinałami. Z daleka rzucał Bielecki, trafił dwukrotnie Gliński, lecz niewiele to zmieniało. Przegrywaliśmy 2-5, 2-6, 4-6, 5-8, 5-9, 6-9, 6-11, 7-11, 7-12. Bielecki nie wykorzystał karnego, ale uczynił to zaraz Krajewski i było już tylko 9-12. Zamiast pójść za ciosem zaczęliśmy popełniać błąd za błędem, dwie straty zanotował Bielecki, sam na sam co chwilę pędził Strlek. Było 9-15... Z kontry, po asyście Szmala, Daszek ustalił wynik do przerwy na 10-15, ale II połowę mieliśmy zaczynać bez ukaranego 2 minutami Grabarczyka...


I zaczęliśmy jeszcze gorzej niż pierwszą. Za chwilę do Grabarczyka dołączył Daszek i broniliśmy się w czwórkę. Szalał Strlek, a nasi nie trafiali, a jak trafiali to w słupek lub poprzeczkę. W 39. minucie było 10-23 i Chorwaci uwierzyli już w awans do półfinału. W 41. minucie Daszek zdobył pierwszego gola dla nas po przerwie! Przewaga rywali rosła, w 47. minucie wynosiła aż 17 bramek (13-30). Nasz zespół zmobilizował się na 5 minut i doszedł na 18-30. Na więcej nie było nas stać.


MVP meczu został rezerwowy bramkarz Ivan Stevanovic, najlepszym strzelcem występujący w Kielcach Manuel Strlek (11 goli, 100 procent skuteczności!), ale być może najważniejszym zawodnikiem był kierujący defensywą Domagoj Duvnjak, na równi ważny w ataku (13 asyst!). Aż 13 bramek zdobyli Chorwaci z szybkich ataków, 9 z prawego skrzydła.


Powiedzieli:

Michael Biegler (trener reprezentacji Polski):

- To ja jestem odpowiedzialny za ten wynik. Przepraszam kibiców. Nigdy w życiu czegoś takiego nie doświadczyłem. Zawodnicy tak jakby mieli na plecach 50-kilogramowe ciężary, których nie umieli zrzucić. Ale to ja jestem odpowiedzialny, wygląda na to, że popełniłem zbyt wiele błędów. Nie ja zdecyduję, czy pozostanę z drużyną na olimpijskie kwalifikacje. Decyzja należy do innych ludzi.


Karol Bielecki:

- To boli przegrać tak sromotnie we własnym kraju i przed taką publicznością. Zabrakło nam dziś argumentów.


Krzysztof Lijewski:

- Tylko kibice zasłużyli na medal...


Piotr Chrapkowski:

- To był najlepszy mecz Chorwatów, a nasz najgorszy. Zmarnowaliśmy wiele okazji, popełniliśmy mnóstwo błędów w ataku, co skutkowało szybkimi atakami rywali. Nic nie szło tak jak powinno. Ciężko powiedzieć dlaczego tak się stało, na pewno nie powinniśmy tak zagrać na mistrzostwach Europy w naszym kraju.


Manuel Strlek:

- To niesamowite. To jak sen. Przed meczem powiedziałem do chłopaków w szatni: "Zagrajmy dobry mecz i spróbujmy wygrać. A jeśli zdarzy się szansa awansować, to ją wykorzystajmy". I nadarzyła się. Zagraliśmy fantastyczny mecz.


Marko Kopljar:

- Norwegia dała nam szansę na awans, a my uwierzyliśmy, że to jest możliwe. Zrobiliśmy wszystko co tylko można było zrobić. Zagraliśmy niemal perfekcyjny mecz.


Ivan Stevanovic:

- To fantastyczne. Cuda się w sporcie zdarzają. Mówiliśmy sobie, że jeśli dobrze zaczniemy, to może uda się wygrać różnicą jedenastu goli, czyli tyle ile nam było potrzeba. Prowadząc do przerwy pięcioma bramkami, powiedzieliśmy sobie, że jest szansa, by tego dokonać. Na początku drugiej połowy Polacy nie mieli żadnej szansy z naszą defensywą.


***


W piątkowych półfinałach w Krakowie Norwegia zmierzy się z Niemcami, a Chorwacja z Hiszpanią. Tego samego dnia we Wrocławiu Francja zagra o 5. miejsce z Danią, a Polska o siódme ze Szwecją.


RK
polskachorwacja.jpg



więcej wiadomości >>>

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty