Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Główna środek > V liga
Zbigniew Koźmiński: Niedopuszczalnym jest, aby arbitrzy torpedowali rozgrywki…2018-03-30 18:14:00

- Arbitrzy odmawiający prowadzenia zawodów piłkarskich stawiają się poza środowiskiem ludzi futbolu – twierdzi Zbigniew KOŹMIŃSKI, doświadczony działacz piłkarski, w przeszłości członek prezydium Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej, były szef Piłkarskiej Ligi Polskiej, prezes ekstraklasowych klubów: Wisły, Pogoni Szczecin i Piasta Gliwice, obecnie zasiada w Prezydium Zarządu MZPN i Sądzie Polubownym PZPN.


Pytany o opinię w sprawie zorganizowanej w okresie świąt wielkanocnych akcji protestacyjnej krakowskich sędziów szczebla lokalnego i regionalnego reaguje stanowczo: 


- To dla mnie niepojęte, sytuacja bez precedensu – mówi Zbigniew Koźmiński. - Niedopuszczalnym jest, aby arbitrzy torpedowali rozgrywki z błahych powodów, aby swoje partykularne interesy przedkładali nad dobro piłki, nad rytmiczną rywalizację. Nie przypominam sobie podobnej sytuacji.


- Żądają podwyżki za dojazdy.


- Zarząd MZPN, podczas posiedzenia zorganizowanego 23 marca br., podjął stosowną uchwałę podnoszącą opłaty dojazdowe o 15 proc. Jestem przekonany, że obecne stawki rekompensują koszty dojazdów na mecze. 


- Część sędziów jest innego zdania. 


- A gdzie rzeczowe argumenty? Gdzie umiar, rozsądek? Gdzie zniknęły pasja, poczucie misji? Prowadzenie zawodów w okręgówce, na szczeblu klasy „A” i „B” lub zawodów młodzieżowych to społeczna robota, nabywanie umiejętności, kwalifikacji, pokonywanie kolejnych stopni sędziowskiego wtajemniczenia. 


- Arbitrzy wołają – chcemy więcej!


- Adresatem kierowanych do Zarządu MZPN żądań są tak naprawdę lokalne kluby piłkarskie: często te ludowe i uczniowskie. Żyją skromnie, nie są krezusami. Władze Związku muszą pamiętać o ich problemach, o ich egzystencji. 


- Część środowiska arbitrów zdecydowała się jednak na strajk, bo tak trzeba nazwać masową akcję urlopową właśnie teraz. 


- Z przykrością stwierdzam, że niektórzy traktują sędziowskie zajęcie jako sposób na życie. Zapominają, że będzie to możliwe dopiero po osiągnięciu poziomu… Szymona Marciniaka. To wymagająca, żmudna droga, dla wielu nieosiągalna. Doświadczenie uczy, że tylko nieliczni wdrapią się na szczyt. Pozostałym pozostaje satysfakcja z bycia w piłkarskiej rodzinie, wśród ludzi owładniętych futbolowym bakcylem. 


- A jeśli tej satysfakcji nie mają?


- To raczej wcześniej, niż później odejdą. Pożegnam ich bez żalu. Na ich miejsce przyjdą inni. Życie, również to piłkarskie, nie znosi próżni.


(JN)




REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty