Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Główna środek > I liga
Nieciecza: To były czasy! Awans co sezon2020-04-17 00:16:00

Rozmowa z Waldemarem Dzierżanowskim, trenerem juniorów starszych i byłym zawodnikiem Bruk-Betu Termaliki Nieciecza.


- Wiosną 2020 roku świat walczy z koronowirusem COVID-19. Czternaście lat temu nikt o nim nie słyszał, jak i również niewielu wtedy kojarzyło drużynę z tarnowskiej okręgówki - Bruk-Bet Niecieczę, do której wówczas przyszedłeś.

- Propozycja z niej była dla mnie zaskoczeniem. Występowałem wtedy w Kmicie Zabierzów, mieszkałem w Krakowie. Klub z Niecieczy nie był wtedy szerzej znany. Miał ambitnych właścicieli, którzy chcieli zaistnieć w piłce. Przyjąłem ich ofertę. Przyszedłem do zespołu, który prowadził trener Tadeusz Syrek. Zespół występował na nieistniejącym dziś boisku.


- Zespół rywalizował wówczas o awans do IV ligi, którego nie udało się wywalczyć.

- Po przerwie zimowej zajmowaliśmy drugie miejsce z kilkoma punktami straty do Polanu Żabno. Wiosną goniliśmy go. Bezskutecznie. Zadecydował o tym mecz w Żabnie, który przegraliśmy 1:3. Polan odskoczył na siedem punktów. Tej przewagi nie zmarnował. Spotkanie wywołało bardzo duże zainteresowanie. Przystąpiliśmy do niego bardzo zmotywowani, ale chyba zaszkodziło nam krótkie mini zgrupowanie, które odbyliśmy przed zawodami. Do dziś ten mecz pozostaje dla mnie niemiłym wspomnieniem. Trzeba oddać rywalom, że mieli bardzo dobrą drużynę.


-  To co wtedy się nie udało zrealizować, powetowaliście sobie w kolejnych latach, kilkoma awansami z rzędu.

-  Od sezonu 2006/07 pięliśmy się w górę od czwartej do pierwszej ligi. Trenował nas wtedy Marcin Jałocha. Szefostwo klubu bardzo ambitnie podchodziło do stawianych celów. W zespole pojawiali się nowi i dobrzy zawodnicy. To znajdowało odzwierciedlenie na murawie. Chociaż o awanse nie było tak łatwo. W każdym spotkaniu trzeba było się sporo napocić. Ten czas miło wspominam. Mieliśmy bardzo fajną drużynę, w której występowali m.in. Mateusz Wolański, Rafał Kleinschmidt czy później Artur Prokop i Łukasz Szczoczarz. Zmieniało się też zaplecze klubowe.  


- Który z wymienionych awansów było najtrudniej zrealizować?

- Do drugiej ligi w sezonie 2008/09. O ile jesienią radziliśmy sobie dobrze, to wiosną dostaliśmy małej zadyszki. Zaczęliśmy niespodziewanie gubić punkty. Wpływał na to brak zgrania zespołu, który doznawał różnych przeobrażeń. Ostatecznie wszystko dobrze się skończyło. Zajęliśmy wprawdzie drugie miejsce, ale zwycięski zespół rezerw Korony Kielce nie mógł wejść do drugiej ligi.


- Na tym szczeblu zakończyły się Twoje występy na murawie w barwach "Słoni".

- Wprawdzie znowu w sezon awansowaliśmy do pierwszej ligi, to w niej już nie wystąpiłem. Czułem się na siłach, żeby dalej grać. Zdawałem sobie jednak sprawę, że nie będzie łatwo pogodzić mi pracy zawodowej z regularnymi zajęciami. Dostałem wtedy ciekawą propozycję pracy z grupami młodzieżowymi, którą do dziś z satysfakcją wykonuję.


- Przychodząc przed 14 laty do klubu z Niecieczy na pewno nie spodziewałeś się, że jego historia tak się potoczy.

- Zgadza się, ale na pewno w tym nie jestem odosobniony. Pamiętam, że po każdym kolejnym awansie mówiliśmy sobie, że teraz będzie trudniej, po czym... robiliśmy kolejny krok i byliśmy na wyższym szczeblu. Dziś Bruk-Bet Termalikę postrzega się całkowicie inaczej. A jej historię piszą już inni piłkarze.  


termalica.brukbet.com


dzierzanowski.jpg


REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty