W 32. kolejce Fortuna 1 Ligi Sandecja pokonała w Suwałkach broniące się przed spadkiem Wigry 2-1.
Wigry Suwałki - Sandecja Nowy Sącz 1-2 (1-1)
1-0 Robert Bartczak 12
1-1 Mateusz Klichowicz 45
1-2 Maciej Małkowski 88 (karny)
Sędziował Wojciech Myć (Lublin). Żółte kartki: Karbowy, Biedrzycki - Maślanka, Flis, Kun. Widzów 1146.
WIGRY: Kąkolewski - Najemski, Karankiewicz, Chrzanowski, Kwame - Karbowy (71 Bida), Biedrzycki, Pawłowski (46 Mackiewicz), Huertas, Bartczak - Sabiłło (46 Polkowski).
SANDECJA: Tokarz - Basta, Piter-Bucko, Flis - Kun, Kanach (34 Kuźma), Małkowski, Kałahur (83 Dudzic) - Maślanka, Klichowicz, Ogorzały (46 Gabrych).
W 12. minucie gola dla miejscowych zdobył Bartczak, po zagraniu głową od Sabiłło. W ostatnich sekundach pierwszej części spotkania aktywny Klichowicz ładnym uderzeniem zza pola karnego wyrównał. W końcówce meczu w polu karnym gospodarzy padł Dudzic, a arbiter wskazał na „wapno”. Pewnym uderzeniem tuż przy słupku karnego wykorzystał Małkowski.
Powiedzieli trenerzy
Tomasz Kafarski (Sandecja):
- Dziś będzie krótko, bo atmosfera panująca w Suwałkach nie sprzyja długim elaboratom. Cieszy nas to, że wygraliśmy na bardzo trudnym terenie. Do Nowego Sącza wracamy z trzema punktami i od wtorku szykujemy się do starcia z Rakowem.
Mirosław Smyła (Wigry):
- Ja też najkrócej jak się da, bo atmosfera jest minorowa. Nie dziwi mnie ta cisza, która tutaj panuje. Jeżeli grając w przewadze z Podbeskidziem tracimy dwa gole, jeśli z ŁKS-em prowokujemy rzut karny w doliczonym czasie gry, jeżeli dziś prowadząc 1:0 i mając okazje do podwyższenia wyniku, nie wykorzystujemy ich, to na pierwszoligowym poziomie to się mści. Dlatego też jesteśmy tam gdzie jesteśmy. Dziękuję.
sandecja.pl