Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Główna środek > Ekstraklasa
RYSZARD NIEMIEC dedykuje Cracovii i jej prezesowi obrazy z filmoteki kina moralnego niepokoju2017-11-04 12:21:00 Ryszard Niemiec

LEKCJA GIMNASTYKI (421)

Kasa, Misiu, kasa…


Futbolowe życie co i raz przynosi widzom coraz bardziej zaskakujące scenariusze przedstawień w rozmaitych ligach, którymi dyryguje PZPN. Największym ładunkiem dramaturgicznym, zgodnie z hierarchią zaszeregowania, dysponują mecze ekstraklasy, a w niej te z udziałem drużyny Cracovii. Właśnie jej pisane są rozdzierające kibicowskie serca końcówki meczowe, w których traci ona punkty tak ważne dla podtrzymania obecności w najwyższej klasie rozgrywkowej.


Szukając artystycznej metafory do opisu utracjuszowskiej skłonności swoich graczy do marnowania dorobku meczowego trener Michał Probierz sięgnął po utwór filmowy Harolda Ramisa z 1993 roku pt. „Dzień świstaka”. Ta znana produkcja Columbia Pictures opowiada o najgorszym dniu w życiu telewizyjnego prezentera pogody, który trener błyskotliwie porównał z piątkowym meczem pasiaków z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza. Na miejscu Probierza nie sięgałbym aż do fikcjonalnej klasyki Hollywood, wolałbym poprzestać na twórczości polskiej szkoły filmowej, najlepiej z repertuaru największego naszego reżysera, tak bliskiego Krakowowi i Cracovii - Andrzeja Wajdy. Chcąc krytycznie podejść do zreferowania dziennikarzom własnej oceny postawy swoich piłkarzy pan Michał powinien wskazać obraz zatytułowany „Kanał”. Jeszcze bardziej wyrazistą okazją do pobudzenia wyobraźni kibiców i dziennikarzy chodzących na Cracovię, byłoby sięgnięcie po finezyjne dzieła nurtu kina moralnego niepokoju. Mamy przy sposobności płaszczyznę dwu niepokojów moralnych: tego z ekranu i tego z boiska. Można dyskutować, który może skutkować większym zatroskaniem odbiorcy, aliści przy odrobinie wysiłku selekcyjnego, da się stworzyć narrację tytułów opisujących stan rzeczy. Na stricte prywatny, własny użytek, kibica futbolu krakowskiego, wybieram trzy flagowe filmy z wiadomego nurtu, nawiązującego do aktualnej oceny warsztatu piłkarzy Cracovii. Z dorobku Kieślowskiego wziąłbym przede wszystkim „Amatora”, z Holland „Aktorów prowincjonalnych”, a z Marczewskiego „Zmory”…


Wyrażam nadzieję, że kibice pasiaków przychylą się do tak sformowanej platformy porównawczej. Moja nadzieja jest tym bardziej urealniona, albowiem to środowisko zdecydowanie przoduje w szacowaniu klubowych zjawisk futbolowych i okołofutbolowych. Wbrew konsekwentnej postawie władz spółki akcyjnej Cracovia, wiara z sektorów poparła inicjatywę budowy pomnika Józefa Kałuży. Nie szczędziła grosza i przysłała swoich przedstawicieli na uroczystość odsłonięcia monumentu. Trzyletni okres bojkotu konsekwentnie demonstrowanego przez prezesa Filipiaka, zwieńczony absencją jego samego i piłkarzy w dniu odsłaniania, miał swój finał podczas meczu z Bruk-Betem Termaliką. Pojawiła się otóż ogromna sektorówka wyszykowana przez kibiców, na której znalazła się miażdżąca w swej wymowie graficzna antynomia pomiędzy Kałużą, a Filipiakiem. Portret tego pierwszego został podpisany: „wielki człowiek futbolu”, drugiego zaś zakwalifikowano do kategorii: „mały człowiek interesu”. Jeśli zestawimy aktualną manifestację i jej wymowę z podobną inicjatywą kibiców sprzed paru lat, która Filipiaka lokowała w pierwszej trójce portretów największych w historii Cracovii postaci (św. Jan Paweł II, Józef Kałuża i właśnie Filipiak), pojmiemy skalę spadku zaufania do niego. Wbrew zewnętrznym aspektom tego spięcia, zwieńczonego ponoć nałożeniem Filipiakowi kaszkietówki z wiślackim znakiem rozpoznawczym, sprawa ma drugie dno. Tu idzie o wojnę domową o wartości. Filipiaka z roku na rok coraz bardziej denerwuje eksponowana tradycja najstarszego klubu piłkarskiego w pojałtańskich granicach Polski. Rad by skorygować historię narodzin wielkiej Cracovii i faktem założycielskim uznać moment ingresu swojego Comarchu w dorobek klubu. Wszystko, co było między latami 1906 i 2002, ma charakter ledwie dopełnieniowy. Postaci takie jak, na przykład, Kałuża, Cetnarowski, Lustgarten, Synowiec, Marchewczyk, Maciejko, Roch Kowalski, Parpan, Gędłek, Kowalik, Żur, Ignacy Książek, profesora nie obchodzą. Pomnik stoi - powiada filozoficznie Filipiak - ja nie muszę być częścią każdej inicjatywy! Nieprawda! Każda inicjatywa podtrzymująca i rozwijająca pamięć o chlubnej przeszłości klubu, na którego czele stanął Filipiak na podstawie aktu nabycia większościowych udziałów, nie zwalnia go ani na chwilę z moralnego imperatywu hołubienia tradycji! Dlatego filmoteka kina moralnego niepokoju dedykuje mu kultowy obraz pt. „Miś”…


Ryszard Niemiec


REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty