Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Główna środek > Ekstraklasa
RYSZARD NIEMIEC o przydawaniu stadionom funkcji sakralnych, na przykładzie Cracovii i Hutnika2017-04-15 19:33:00 Ryszard Niemiec

LEKCJA GIMNASTYKI (392)

Felieton „niepoświęcony”, ale odświętny…


* Gdzie jak gdzie, ale w Krakowie mamy więcej niż maksymalny dostęp do obiektów sakralnych. Niektóre z nich, że wspomnę kościół na Skałce, katedrę wawelską, bazylikę Najświętszej Marii Panny w Rynku, czy Sanktuarium w Łagiewnikach przyciągają wiernych z całego kraju, co sprawia, że Kraków jest prawdziwym zagłębiem polskiego katolicyzmu.


Powyższa introdukcja ma na celu artykulację ważnego punktu odniesienia wobec najnowszych praktyk przydawania stadionom sportowym funkcji sakralnych. Mam na myśli wprowadzony przez kapelana Cracovii śp. Henryka Surmę zwyczaj święcenia pokarmów podczas Wielkiej Soboty, wieńczącej Triduum Paschalne. Od początku inicjatywa budziła pewne wątpliwości, szczególnie dlatego, że od późnego średniowiecza utrwalił się zwyczaj przynoszenia święconki wyłącznie do Domu Bożego. Tradycyjne święcenie zawartości koszyków z siedmioma pokarmami, w tym najważniejszymi: solą, chlebem i barankiem, w Kościele Mariackim zostało wyprowadzone wyjątkowo na zewnątrz, na przykościelne podworce, z racji ogromnej frekwencji wiernych, nie tylko parafian. Stadion sportowy, pomijając już jego przedchrystusową genezę, nie zapisuje się współcześnie jako miejsce sacrum, ale wręcz przeciwnie - klasyczne profanum. Jego powszedniość to nie tylko rywalizacja sportowców, ale i niekiedy wręcz barbarzyńskie wyczyny kibiców. Cracovia z tytułu mienienia się klubem, którego sympatykiem był św. Jan Paweł II, w ostatnich dwóch dekadach uczyniła wiele, aby budować wizerunek wielce bogobojnego stowarzyszenia. Przez pewien czas piłkarze tego klubu nosili trykoty z napisem nawiązującym do moralnej jedności z papieżem z Krakowa. Ligowe, korupcyjne życie, niestety, zadało kłam tej pięknej deklaracji, z chwilą kiedy okazało się, że najczęściej wypinający pierś z podniosłym napisem - piłkarz Bojarski, zaprzeczył karygodnym czynem (przyjecie łapówki za mecz, ustawiony wspólnie z zawodnikami Zagłębia Lubin). Na stadionie Cracovii odbyła się pamiętna msza pojednania, której zbożną inspiracją było odejście Ojca Świętego Jana Pawła II. Masowy udział przedstawicieli środowisk Wisły i Cracovii, a także wielu reprezentantów z innych miast, zostawił poruszający ślad na zbiorowej wyobraźni kibiców i działaczy. Niestety, stan pojednania nie przetrwał miesiąca! Jeszcze zaułkami Zwierzyńca słychać było echa lektorskich słów Kazka Węgrzyna i Marcina Cabaja, a na Borku Fałęckim umierał chłopiec-kibic, wykrwawiony po ucięciu maczetą ręki! Stadion nie sprzyja religijnym praktykom, bo sprzyjając nie może, nawet wówczas gdy prezesi klubu niezdarnie wpisując się w świąteczny nastrój wygłaszają na nim homilie, usiłując łączyć sprawy boskie z przyziemnymi…


* Na innym stadionie, w Nowej Hucie, na Suchych Stawach, mniej zapewne godnym niż ten zbudowany w 1912 roku u wylotu krakowskich Błoń, ale będącym zabytkiem architektury socrealistycznej, również dzieją się sprawy godne uwagi.


Czasy świetności Hutnika, już nie Nowa Huta, ale - Kraków (uchwała zarządu klubu inspirowana celami marketingowymi) należą do przeszłości, jednak wciąż jest to ośrodek, w którym seryjnie rodzą się talenty jak grzyby po deszczu. Obiekt, na którym piłkarze trenera Jerzego Kasalika debiutowali w Pucharze UEFA, tocząc pamiętne boje z Sigmą Ołomuniec i AS Monaco, naszpikowanymi gwiazdami światowej piłki, na którym siedem lat biegali polscy pierwszoligowcy, systematycznie ulega degradacji. Rekultywowany na krótko i doprowadzony do stanu wysokiej używalności za sprawą federacji angielskiej, która wybrała Suche Stawy na miejsce treningowe podczas EURO 2012, dziś z trudem spełnia warunki licencyjne dla IV-ligowców. Nastąpiło też zasadnicze uwstecznienie jego funkcji, poprzez zdemontowanie słupów oświetleniowych, od czasów gry Hutnika w ekstraklasie opisujących jego poziom i aspiracje sportowe.


Aktualni włodarze zasłużonego dla polskiej kultury, gospodarki i wiary - zakonu ojców cystersów, nie odpuścili Hutnikowi i postawili na swoim w trosce o perspektywę pejzażową historycznego klasztoru, którą słupy zakłócały. Nie znajduję usprawiedliwienia dla tego mało empatycznego podejścia do dobrosąsiedzkich relacji pomiędzy klubem a zakonem. Pamiętam bowiem meczowe dni spędzane w latach 90-tych z ojcem Cyprianem, wielkim sympatykiem Hutnika, a przede wszystkim zwolennikiem przyjaznej koegzystencji, któremu sztuczne oświetlenie boiska nie było konkurencją dla jaśniejącej od wieków sławy dzieł cystersów! No, ale wypada też przyjąć do wiadomości, że kolejni prezesi nowego Hutnika zapomnieli drogi do klasztornych cel i refektarza, nie czyniąc nic dla utrwalania dobrych relacji z zakonnikami… Tym więcej szacunku należy oddać świeżo upieczonemu prezesowi klubu - Leonowi Tokarzowi, który utracone wątki więzów z Sąsiadami stara się odzyskiwać. Służyła temu skromna uroczystość poświęcenia stadionu, wchodzącego w staro-nową formułę właścicielską. Po latach administrowania obiektem przez miejski Zarząd Infrastruktury Sportowej, klub wrócił do roli gospodarza. Ponowne poświęcenie obiektu, w celu podkreślenia powrotu „na swoje” ma zapewne taki sam walor sakralny, jak pokropek inaugurujący, aliści włącznie do uroczystości traktorka do uprawy murawy, trąciło pretensjonalnością. Ale nie wybrzydzajmy, zwłaszcza że prezesura Tokarza ma przynieść jeszcze jedną tego typu imprezę w postaci otwarcia budowanego za starą halą – boiska ze sztuczną murawą. To ważny test na jego skuteczność organizacyjną, co w połączeniu z awansowymi perspektywami pierwszej drużyny piłkarzy, czyni zeń męża opatrznościowego klubu.


Ryszard Niemiec


REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty