Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Aktualności
Zmarł Tadeusz Pawlusiak - olimpijczyk z Wilkowic2011-04-17 08:29:00

W sobotę po południu w Wilkowicach po krótkiej, ale ciężkiej chorobie zmarł Tadeusz Pawlusiak, skoczek narciarski, trener, uczestnik igrzysk olimpijskich w Sapporo i Innsbrucku, mistrz Polski, rekordzista Wielkiej Krokwi.


Tadeusz Pawlusiak urodził się 9 lipca 1946 r. w Wilkowicach koło Bielska-Białej. Pochodził z niezwykle usportowionej rodziny: czwórka Pawlusiaków uczestniczyła w zimowych igrzyskach olimpijskich i reprezentowała barwy Polski: Anna w 1976 r., Tadeusz w 1972 i 1976 r., Stanisław w 1980 r., Józef w 1980 r. oraz Piotr jako trener kadry skoczków w 1994 r. Tadeusz Pawlusiak poświęcił skakaniu ponad 20 lat swego życia. Karierę rozpoczął w 1959 r., a przygodę ze skokówkami zakończył w 1979 r., w wieku 33 lat, oddając w całej karierze łącznie ponad trzy tysiące skoków. Ten najbardziej znaczący, który pamiętają kibice, to rekord Wielkiej Krokwi w Zakopanem - 113 m (poprawiony wynik Szwajcara Hansa Schmidta - 112 m) - 1 kwietnia 1973.

 

Zaczynał w rodzinnych Wilkowicach od kombinacji norweskiej. Mając 16 lat skoczył na Krokwi 78 metrów i wśród kombinatorów znalazł się na 22. miejscu na świecie (1968 r.). Od 1969 r. poświęcił się jednak całkowicie skokom.

 

Zmiana konkurencji okazała się trafna, gdyż Pawlusiak skakał coraz lepiej. W Pucharze Przyjaźni w 1969 r. był w czołówce. Pawlusiak zajął 7. miejsce na skoczni w Szczyrku-Skalitem, był 3. w Wiśle-Malince i wygrał konkurs na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Przyczynił się także do zwycięstwa polskiego zespołu w skokach drużynowych. W sezonie 1969/70 odniósł szereg wartościowych wyników: na skoczni olimpijskiej w St. Moritz był drugi, znalazł się w czołówce międzynarodowych zawodów w Lahti w Finlandii, gdzie był trzeci. W Turnieju Czterech Skoczni zajął siódmą lokatę. Zwyciężył także w Pucharze Beskidów.

 

Tadeusz Pawlusiak dwukrotnie uczestniczył w igrzyskach olimpijskich. W Sapporo w 1972 r. był 32. na średniej skoczni i 18. na dużej (złoto zdobył wtedy Wojciech Fortuna). Cztery lata później w Innsbrucku zajął 31. miejsce na średniej i 52. na dużej skoczni. Dwa razy brał udział w mistrzostwach świata: w 1970 r. był 12. i 34. w Szczyrbskim Plesie, a w 1974 r.w Falun zajął 10. miejsce. Wilkowiczanin był dwukrotnym mistrzem Polski - na skoczni K-70 i K-90, a sześć razy zdobył tytuł wicemistrza kraju.

 

Mówiono o nim, że „wygrywa wielkie potyczki, a z braku szczęścia nie może wygrać bitwy". To prawda, skakał w pięknym stylu, będąc ozdobą wielu międzynarodowych konkursów, także tych olimpijskich i o mistrzostwo świata. Jednak przez upadki wymykały mu się medale i punktowane miejsca na najważniejszych imprezach światowego narciarstwa. Fachowcy z całego świata uważali, że spośród polskich skoczków to właśnie on należał do skaczących najlepiej stylowo zawodników.

 

Najbardziej dramatyczne i najtragiczniejsze z jego wypadków to: upadek podczas mistrzostw świata w Szczyrbskim Jeziorze (1970 r.) w drugim skoku, tuż po wylądowaniu (prowadził w konkursie), "spadek" zaraz za progiem głową do przodu na "mamucie" w Iron Wood (1971 r.) oraz upadek podczas konkursu Czterech Skoczni - pęknięcie biodra (1972 r.) i start z niewyleczoną kontuzją w Sapporo (1972 r.).

 

Karierę zakończył w 1979 r. podczas mistrzostw Polski, w których zajął czwarte miejsce. Później pracował jako trener w BBTS (1979-1989) oraz  w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku-Buczkowicach. Zmarł 16 kwietnia 2011 r. po południu w rodzinnym domu w Wilkowicach. Pogrzeb planowany jest na środę.

 

Alicja Kosman/PZN + PKOl.pl + Skijumping.pl




REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty